NaiLac #133 + kilka porad dla hybrydowych samouków

Lato w pełni, dopadła nas fala upałów więc czas, aby zagościło także na paznokciach. Po udanej pierwszej przygodzie z NaiLac, postanowiłam po raz kolejny sięgnąć po lakier tej marki. 

I tym razem się nie zawiodłam! Kolor pastelowej brzoskwini  NaiLac #133 pięknie podkreśla nawet lekką opaleniznę (ach ta praca w biurze). Zgodnie z obietnicą producenta, wspaniale się rozprowadza ze względu na umiejętność samopoziomowania i małą gęstość.

Na podstawie moich doświadczeń zauważyłam, że mimo wszystko pastelowe kolory wymagają więcej uwagi i precyzji. Poniżej zamieszczam kilka rad, z punktu widzenia samouka, które znacznie ułatwiły mi pracę z hybrydami, może komuś również się przydadzą:

  1. Malowanie kciuka na samym końcu – na początku po każdym malowaniu dziwiłam się, że lakier na paznokciach ma tendencję do kumulowania się po jednej stronie… Jakież było moje zaskoczenie, gdy odkryałam, że spływał on po płytce podczas malowania kciuka. Chciałam zaoszczędzić czas utwardzając wszystkie paznokcie za jednym zmachem, jednak efekt był opłakany.
  2. Wolny brzeg – co to jest ten wolny brzeg?! Na różnych forach czytałam, iż kluczem do trwałego manicure jest zabezpieczenie wolnego brzegu… W końcu, po wielkich trudach doszukałam się informacji, że chodzi o końcówkę paznokcia, a dokładniej część która wychodzi za opuszek. Zamalowanie jej powoduje, że lakier dłużej się trzyma i nie odpryskuje na końcach. Proste, prawda?;)
  3. Nakładanie cienkich warstwy lakieru– mniej, a częściej! Ta zasada sprawdza się nie tylko w kwestii odżywania. Lepiej pomalować trzy wartswy, lecz cieńsze, niż dwie grube. Ryzykujemy wtedy pomarszczeniem się lakieru podczas utwardzania i „smugami” na paznokciach. Jest to szczególnie ważne przy jasnych odcieniach. Dodatkowo mniejsza ilość lakieru pomoże nam uniknąć zalania skórek.
  4. Utwardzanie paznokcia po każdorazowym pomalowaniu – znacie to uczucie, gdy po pomalowaniu jednego paznokcia, malujecie kolejnych 5, ale tuż przed włożeniem do lampy spostrzegacie, że paznokieć nr 1 rozpłynął się i zalał skórki? Tutaj pomocna okazała się lampa LED. Ze względu na szybki czas utwardzania, za każdym razem gdy pomaluje jeden -dwa paznokcie wkładam je do lampy i w ten sposób unikam niespodzianek.
  5. Odpowiednie opracowanie paznokcia – tutaj jeszcze daleko mi do perfekcji, ale prawdą jest, że nawet najpiękniejszy kolor hybrydy nie będzie się dobrze prezentować na nieusuniętych skórkach i obgryzionych (o zgrozo!) paznokciach.

Ciekawa jestem, jakie są Wasze sposoby na piękny manicure hybrydowy?

You may also like

2 komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *